Recenzja przedpremierowa - E. M. Mantycka "Mój do zapomnienia"

20/2021 || 9/10

⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐

Premiera już 28.04.2021!

Rose Anne Elliot to młoda dziewczyna, która wychowywała się w specyficznym gronie. Jej ojciec, mechanik klubowy starał się dla niej o jak najlepszy byt i była mu za to wdzięczna, członkowie klubu byli jednak różni. Niedługo przed wyjazdem na studia, spędzając czas z przyjaciółkami widzi spadającą gwiazdę i wypowiada życzenie, o którym nie sądzi, by miało się kiedykolwiek spełnić. Marzenie Rose Anne może jednak okazać się namacalne i spełnić się już kilka lat później. Gdy wraca z synkiem do Danville w Kentucky, z którego pochodzi, nie tylko jej życie wywraca się do góry nogami. Także Calvin, w którym podkochiwała się niegdyś Rose Anne czuje się nią zaintrygowany, na początku nawet jej nie rozpoznając.
"Mój do zapomnienia" to książka, w której znajdziemy pomieszanie gatunków. Jest romans, jest erotyk, ale jest także dużo akcji. Taki misz-masz sprawia, że naprawdę dobrze czyta się tę powieść, bo niczego nie ma za dużo. Wszystko jest tak rozłożone, by czytelnika nie zanudzić, a wręcz przeciwnie - zachęcić do dalszej lektury. Bardzo szybko szło mi czytanie tej książki i nawet gdy miałam inne plany na wieczór, to szybko je zmieniałam, byleby tylko ją skończyć (a jednocześnie kompletnie nie chciałam jej kończyć, najgorszy dylemat czytelniczy!). Końcówka roztopiła mi serce i przyznaję, że łezka mi z oka poleciała. Niektórzy mogliby uznać, że część fabuły jest do przewidzenia - sama od pewnej strony byłam niemal pewna, że coś przydarzy się w późniejszej części książki. Jednak czy mi to przeszkadzało? Ani trochę! Nawet, jeśli coś było przewidywalne i pojawiała się myśl "szkoda, że nie zostało to rozegrane inaczej", a wewnętrznie przestawałam lubić danego bohatera, wszystko się diametralnie zmienia, a autorka pozostawia nas w szoku, byśmy mogli przyswoić to, co się właśnie stało. Tego właśnie szukam w książkach - ogromnej ilości emocji, najróżniejszych, nie tylko tych pozytywnych. W każdej powieści jest bowiem potrzebny bohater, którego będziemy szczerze nienawidzić, a także taki, co do którego trudno nam będzie wyrobić własne zdanie. Uwielbiam postaci, które autorka wykreowała w "Mój do zapomnienia", a zwłaszcza postać Calvina (bardzo specyficzny typ, ale nie da się go nie kochać) oraz Nathana, synka Rose Anne.
Ostatnio bardzo rzadko sięgam po jakąś książkę po raz drugi czy kolejny, ale jestem pewna, że za jakiś czas będę chciała jeszcze raz przeżyć te emocje. Autorka podczas pisania wykonała kawał dobrej roboty i nie ukrywam, że chciałabym poznać ciąg dalszy historii Rose Anne i Calvina (z takim zakończeniem już niemal żądam drugiej części!). Bardzo dziękuję autorce oraz wydawnictwu za zaufanie, którym zostałam obdarzona podczas wyboru na recenzenta. Książką byłam zachwycona i mam nadzieję, że innym czytelnikom spodoba się tak bardzo jak mi. Zdecydowanie polecam.

Komentarze

Popularne posty